
Ochrona wód prowadzona systematycznie przez Społeczną Straż Rybacką jak i naszych sprzymierzeńców tj. Państwową Straż Rybacką, Policję, Straż Graniczną i Miejską odnoszą widoczne skutki.

Kłusownicy wodni pomimo, że nie odpuszczają i są w dalszym ciągu zmorą naszych wód, to jakby dostali czkawki. Zmalała liczba ujawnionych przez patrole wodne sieci i innych urządzeń połowowych postawionych przez amatorów rybnego mięsa w sposób nielegalny. Powodem tego zjawiska może być oprócz ciągłego nękania kłusowników przez strażników, którzy w herbie mają symbol ryby, radykalna zmiana podejścia wymiaru sprawiedliwości do sprawców tych czynów. W chwili obecnej Sądy Rejonowe rozpatrują sprawy o kłusownictwo wyceniając skrupulatnie straty poniesione przez właścicieli wód w wyniku tego procederu i na tej podstawie orzekają kary pieniężne sięgające kilku tysięcy złotych oraz przepadek narzędzi kłusowniczych (wędek, sieci, pontonów, łódek).
Kłusownicy szanując ryzyko do osiągalnych korzyści, dochodzą widocznie do wniosku, że się to nie opłaca i przynajmniej część z nich rezygnuje z uprawiania nielegalnych odłowów.

Na potwierdzenie moich spostrzeżeń przytoczę kilka przykładów:
- 21 czerwca b.r. Sąd Rejonowy w Łobzie skazał Pawła K. za kłusowanie przy pomocy sznurów na jeziorze, 3 szt. węgorzyków (wartość 75zł) na: grzywnę 1.200zł + 120 zł opłaty sądowej oraz 400 zł nawiązki na rzecz pokrzywdzonego PZW. Czy warto zapłacić 1.720 zł za rybę wartą 75 zł, przechodzić stres oraz znaleźć się w kartotece skazanych. O tym Piotr K. będzie długo rozpamiętywał.
- 28 czerwca b.r. Sąd Rejonowy w Stargardzie Szczecińskim skazał Zygmunta S. i Mariana S. za kłusowanie przy użyciu sieci rybackich 18,4kg różnych ryb (szczupak, lin, leszcz i krąp) na jeziorze. Pan Zygmunt swoim postępowanie zapracował na karę:
- Ograniczenia wolności w wymiarze 4 miesięcy z obowiązkiem wyk. Nieodpłatnej pracy na cele społeczne w wymiarze 20 godzin miesięcznie
- Zapłaty nawiązki na rzecz pokrzywdzonego w wysokości 1.632,50 zł
- Zapłatę kosztów sądowych 120 zł
- Przepadek pontonu i 3 szt. sieci.
Pan Marian zaś otrzymał:
- Grzywnę 1.200 zł
- Nawiązkę na rzecz pokrzywdzonego w wysokości 1.632,50 zł
Czy warto łowić ryby bez zezwolenia (18,4kg) za łącznie 4.585 zł + przepadek drogiego pontonu i sieci oraz przepadek dobrego imienia, dowiedzieli się o tym bardzo szybko obaj panowie.
- 7 lipca b.r. Sąd rejonowy w Gryficach rozpatrzył kłusownicze wyczyny Ireneusza N., który odławiał troć wędrowną w jej okresie ochronnym, przy pomocy narzędzi kaleczących (metalowy pręt w kształcie haka, jak też żyłki z tzw. „kotwiczką”). Pan Ireneusz, otrzymał za swoje nielegalne czyny:
- 6 miesięcy pozbawienia wolności z zawieszeniem na okres 5 lat.
- Podanie wyroku do publicznej wiadomości
- Zapłatę nawiązki na rzecz pokrzywdzonego w wysokości 2.424 zł.
- Przepadek narzędzi kłusowniczych (2 akumulatorów, lampa halogenowa, noża składowego, okulary polaryzacyjne, latarki).
- Zapłatę kosztów sądowych 120 zł.

Te i inne wyroki dają wyraźny sygnał, że czasy kiedy kłusownictwo wodne było traktowane jako niska szkodliwość się skończyły, a łowić ryby można tylko zgodnie z ustalonym prawem. Takie działania kiedy nieuchronność surowej kary za kłusownictwo jest tylko kwestią czasu może doprowadzić, że legalni wędkarze będą mieli w wodach bogactwo ryb i to dużych okazów. Brawo strażnicy i wymiar sprawiedliwości.
Koordynator SSR Okręgu PZW Szczecin
Ryszard Żochowski