Witamy na stronie Wędkarzy Zachodniopomorskich Zachodniopomorski Vortal Wędkarski
Wiadomości
piksel
kolor

Zawartość ZPW
piksel
kolor

Wybierz dział na ZPW
piksel
kolor

ZPW - INFORMACJE
zpw
zpw Wesoła Wędka - Humor
 zpw  Kalendarz Brań
 zpw  Okręg PZW Szczecin
 zpw  Okręg PZW Koszalin
 zpw Okręg PZW Gorzów
 zpw  Okręg PZW Poznań
 zpw  Okręg PZW    Nadnotecki
 zpw  Przepisy Wędkarskie
 zpw  Atraktory-zanęty
 zpw  Zezwolenia na wędkowanie
 zpw

 Pogoda w regionie

 zpw  Katalog Stron zpw
 Nemo  Centrum NEMO
Banery ZPW
piksel
kolor

ZACHODNIOPOMORSKIE Koła PZW
pzw WKS Police Sekcja Spławikowa
pzw WKS Starfish
pzw WKS Załomiak
pzw WKS Jurmen Koszalin
pzw Big Fish Szczecin
pzw Brzana Dolice
pzw Troć Szczecin
pzw Lipień Szczecin
pzw Miętus Stargard 
pzw Okoń Goleniów
pzw Nr 17 Kołobrzeg
pzw Przylesie Koszalin
pzw Kolejarz Stargard
pzw Brzana Drawsko
pzw
Rega Świdwin
pzw Dragon Nowielice
pzw Sławoborze
pzw Spółdzielca Stargard
pzw Okoń Chociwel
pzw Rurzyca Chojna
pzw Smolt Goleniów
pzw Kiełbik Szczecin
pzw Agryf Szczecin
pzw Pyrzyce
pzw Koło nr 63 Szczecin

Uwaga Uaktualnienia podstron poszczególnych kół oraz klubów PZW są dokonywane po nadesłaniu materiałów korygujących od ich przedstawicieli

piksel
kolor

Ankieta ZPW
Czy jestes za jednym Okregiem PZW w Województwie Zachodniopomorskim ?

TAK
NIE
Nie mam zdania



Wyniki
Ankiety

Głosów: 6833
Komentarzy: 7
piksel
kolor

Sklepy Wędkarskie
ODRA
Wędkarski Sklep ODRA
u PREZESA
Sklep Wędkarski u Prezesa Szczecin Turzyn
NEMO
Sklep Wędkarski NEMO Szczecin
piksel
kolor

Koło PZW nr 69 Big Fish
Koło PZW Big Fish Szczecin\
[ K O N T A K T ]
Foto Galeria Big Fish
TERMINARZ 2012
Forum Koła

\Czytaj art...\ Wędkarz Roku 2011
\Czytaj art...\ Spinning Belona Mucha 2012
\Czytaj art...\ Mistrzostwa koła I tura 2012
piksel
kolor

 
Wesoła Wędka HUMOR: Trzy wesela i pogrzeb

Widoki Zachodniopomorskie
Miałem dwadzieścia lat i pracowałem na kolei,
w zakładzie naprawczym cystern.



Pracował ze mną kolega, starszy ode mnie o dziesięć lat i ciągle przechwalał się, że tam, gdzie kiedyś mieszkał, to dopiero są ryby. Gdy bliżej się poznaliśmy okazało się, że mówił prawdę i nic nie zmyślał o pięknych okoniach łowionych na małym śródpolnym jeziorku niedaleko Dolic. Był ciepły, koniec sierpnia. Nadszedł czas ,że mieliśmy wybrać się ze spiningami na okonia, właśnie na to urocze bajoro, leżące przy wsi Brzezina. Pojechaliśmy tam jeszcze o zmroku, gdyż moja wu eska nie była zbyt szybka, zabraliśmy ze sobą ponton i zestawy spinningowe, składające się głównie z blaszek obrotowych. O gumkach w Polsce jeszcze nikt nie słyszał, dlatego łowiło się przeważnie na małe obrotówki. Gdy byliśmy już na miejscu oczom naszym ukazał się widok jak z bajki. W dole błyszczało szmaragdowe jeziorko, wokół niego rozciągał się szpaler wysokich buków, a w wodzie widać było pojedyncze, uschnięte pnie. Obok tych pni ławica okoni zagoniła słonecznice w ciasny krąg, a wtedy nastąpił atak drapieżników, jakiego w dzisiejszych czasach już się nie widzi. Z drugiej strony akwenu podobny widok. równie fascynujący jak poprzedni. Nigdy tak szybko nie napompowaliśmy pontonu, nie wiem, czy przy okazji nie padł rekord świata. Chwyciliśmy za wiosła i do przodu, jak najszybciej do stada okoni. Gdy już, bez tak zawrotnej szybkości podpływaliśmy do żerujących ryb zwolniliśmy i w biegu zaczęliśmy montować spinningi, oczywiście wcześniej o tym nie pomyśleliśmy. Kolega jako pierwszy oddał rzut, ruszył korbką i prawie od razu miał branie, a za chwilę trzydziestogramowego garbusa w pontonie. Pięknie wyglądał, miał takie jaskrawo-pomarańczowe płetwy. Za minutę moja blaszka dotknęła tafli wody. Nie czekając, aż będzie opadać do dna, zacząłem skręcać żyłkę. Branie nastąpiło prawie natychmiast, kij ładnie się wygiął i następny okoń zaczął skakać na gumowej podłodze. Nie mieliśmy wyjścia, musieliśmy przymocować siatki do dulek pontonu i łowiliśmy dalej, ale już spokojnie i nie tak chaotycznie. Okonie wypłoszone hałasem zeszły niżej i już zaczęliśmy łowić je klasycznie , z dna. Potem brania ustały, a my musieliśmy szukać ryb w innym rejonie jeziora. Tego dnia złowiliśmy sporo wygrzbieconych pasiaków, a kolację w domu miałem przepyszną. W następną sobotę złożyliśmy wizytę na tak gościnnym akwenie. Znowu połowiliśmy wspaniale, ja miałem około pięćdziesięciu okoni, a kumpel nie był wcale gorszy. Wszystkie ryby jakie tam złowiliśmy, to okonie w granicach od 25 do 50 dekagramów, szczupaka nie było wcale. Kiedy wracaliśmy już, zadowoleni z obfitego połowu, drogę zatarasowała nam weselna brama, załapaliśmy się na parę cukierków, ale musieliśmy czekać, aż weselnicy nie przejadą. Andrzej przypomniał sobie, że jak tydzień temu wracaliśmy, też było wesele, ale w sąsiedniej wsi. Pomyśleliśmy sobie, że to jakiś szczęśliwy omen, wesele równa się siatce ryb, mimo, że nie byliśmy przesądni. Następnym razem pojechaliśmy oczywiście na nasze już bajoro, co ciekawe, oprócz nas nikt tam nie łowił, a słyszeliśmy, ze w tej wodzie pływają okazałe liny i karasie. Był już wrzesień, ranek dosyć chłodny, zaczęło wyraźnie pachnieć jesienią. Okonie znowu nas nie zawiodły. Brały wyśmienicie jak na komendę, jeden za drugim. Wracaliśmy znowu szczęśliwi, z minami uśmiechniętymi od ucha, do ucha. Gdy dojeżdżaliśmy do Dolic i zobaczyliśmy następne wesele, to tylko uśmiechnęliśmy się do siebie ze zrozumieniem. Minęły dwa dni od ostatniego rybaczenia, a już nie mogliśmy doczekać się następnej soboty. Poszliśmy pojedynczo do kierownika, a ten łaskawie dał nam po jednym dniu urlopu na środę. Potrzebę wolnego dnia tłumaczyliśmy pilnymi sprawami rodzinnymi, koledze zmarł dziadek, a mi nie pamiętam już, ale chyba kot. W środę rano, z bijącymi szybciej sercami, znowu byliśmy w eldorado i z duża chęcią pompowaliśmy ponton. Wypłynęliśmy na wodę, ale było inaczej niż zwykle. Okonie nie żerowały, drobnica gdzieś znikła, było cicho i smętnie. Ten nastrój udzielił się i nam i rybom, bo tego dnia nie mieliśmy nawet puknięcia. Stało się coś niewytłumaczalnego, ciśnienie od tygodnia było stabilne, wiatr od jakiegoś czasu się nie zmieniał, wiał z zachodu. Niby wszystko w porządku, ale ,ale coś było nie tak. wracaliśmy do domu na tarczy, w raczej nieciekawych humorach. Zniesmaczeni mijaliśmy kolejną wieś i nagle musieliśmy ostro zwolnić, bo przed nami rozciągał się orszak ludzi. Po szosie maszerował kondukt pogrzebowy, a nas jakby diabeł opętał. Zaczęliśmy tak głośno się śmiać, że pogrzebnicy zaczęli z niesmakiem się odwracać, a minami chyba chcieli nas pozabijać. To było moje ostatnie spotkanie z tym jeziorkiem, nigdy więcej już tam nie pojechałem. Jakoś się nie złożyło, Andrzej zwolnił się z pracy, a samemu nie chciało mi się tam jechać, potem poznałem jezioro Woświn i tam zapuściłem korzenie. Nigdy nie analizowałem tej naszej porażki, w tym dni z pogrzebem, ale później dowiedziałem się, że nasze bajoro odwiedziła brygada rybaków i sobie trochę pociągnęli siatami.




 
Pokrewne tematy

Wesoła Wędka


Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Zachodniopomorskie Wędkowanie nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.


Ten artykuł nie był jeszcze komentowany
Komentarze są dostępne tylko dla zarejestrowanych użytkowników portalu
Strona główna Lista artykułów Forum zpw Centrum Nemo Filmy Wędkarskie Foto Galeria zpw Partnerzy


Materiały prosimy przesyłać na adres:
redakcja@zpw.pl
tel. 663711221
GG 8757186

Ta strona jest dostępna na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Bez utworów zależnych 3.0 Polska
Zgadzam się jako użytkownik tej strony na dowolne umieszczenie i przetwarzanie przez ZPW przysłanych lub zamieszczanych przeze mnie materiałów oraz zdjęć na witrynie www.zpw.pl lub jej subdomenach.Za wszelkie naruszenia praw autorskich i pokrewnych przez użytkownika odpowiada użytkownik. Serwis ZPW nie ponosi odpowiedzialności za nadesłane przez użytkowników: teksty, materiały oraz zdjęcia. Za zaspokojenie wszelkich roszczeń wynikających z naruszenia praw osób trzecich. W przypadku stwierdzenia naruszenia praw autorskich i własności intelektualnej wszelkie sporne materiały zostaną bezpowrotnie usunięte.



Tworzenie strony: 0.101 sekund
58