Spędzając urlop nad Bałtykiem i wylegując się na piasku, pewnie nieraz zastanawialiście się, co skrywają wody naszego morza. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że w przybrzeżnych płyciznach nic ciekawego się nie dzieje, a do bałtyckich skarbów możemy dotrzeć jedynie na pokładach kutrów wypływających wiele kilometrów w morze, świadczących usługi wędkarskie.
Nic bardziej mylnego. Ryby występujące w Bałtyku możemy łowić z plaży i to właściwie prawie przez cały sezon. Wśród wędkarzy, którzy już rozsmakowali się w morskich łowach z brzegu, prym wiodą dwie metody: surfcasting i spinning.
Surfcasting
Sama metoda właściwie niewiele się różni od klasycznego, ciężkiego gruntu. W warunkach słonowodnych najczęściej używane są wędki przekraczające długość czterech metrów i wyrzucie miedzy 100 a 250 g. Do tego dochodzi mocny kołowrotek, odporny na sól, i ciężarki, uniemożliwiające spychanie zestawu w stronę brzegu. Do żyłki głównej (najczęściej używa się o przekroju między 0,30 a 0,50 mm) wiąże się przypon z dwoma hakami na bocznych trokach. Gotowe zestawy są dostępne w większości sklepów wędkarskich z działem morskim. Nieodzowne jest posiadanie spodniobutów, które umożliwią nam wejście daleko w morze. Przedłuży nam to rzut i pozwoli dotrzeć nawet do drugiej rewy, w której lubią gromadzić się ryby.
Spędzając miło czas na piasku, mamy szansę na złowienie ryb morskich oraz powszechnie występujących tu ryb słodkowodnych.
Już w marcu i kwietniu za ławicami śledzi w okolice brzegów podchodzą dorsze. Odbywający właśnie tarło śledź jest łatwą zdobyczą dla żarłocznych drapieżników, a niewielkie filety ze srebrnej ryby będą w tym okresie najskuteczniejszą przynętą (więcej o łowieniu dorszy z plaży przeczytasz na str. 30).
Połowom dorsza będzie towarzyszyć wszędobylska flądra. Ryba robi się aktywna po zmroku i właśnie po zapadnięciu ciemności możemy liczyć na regularne brania. Oprócz filetów, flądra chętnie bierze na pęk czerwonych robaków, rosówki oraz krewetki, które możemy nabyć w każdym markecie.
Jak napisałem wcześniej: przybrzeżne wody Bałtyku, z powodu niskiego zasolenia, dają nam szansę na spotkanie z większością ryb słodkowodnych. Najczęstszą zdobyczą są wielkie, srebrne leszcze oraz okonie. Nastawienie się na leszcza jest o tyle atrakcyjne, że mamy szanse złowić sztuki o imponującej masie. Tak jak w przypadku flądry, skuteczne będą wszelkiego rodzaju robaki. Zakładając na hak filecik, zwiększymy swoje szanse na branie węgorza i sandacza. Największym problemem jest zlokalizowanie potencjalnej zdobyczy. Morskie dno, wzburzane sztormami, stale zmienia swoje ukształtowanie. Obecność turystów w ciepłych miesiącach urlopowych może utrudnić znalezienie wolnego miejsca do wbicia wędek w piasek, nawet w nocy. Warto poszukać wtedy skrawka plaży z dala od popularnych kurortów i ośrodków turystycznych.
 |
Spinning
Spinningowanie w przybrzeżnych wodach ma już swoich zwolenników. Brodzący w spodniobutach wędkarze nastawiają się głównie na dwa gatunki ryb. W marcu i kwietniu przyciąga ich jak magnes, świetnie biorąca w tym okresie, troć wędrowna, a w maju – trąca się w przybrzeżnych wodach belona.
W odróżnieniu od troci belona, choć niesamowicie waleczna i silna, jest bardzo prosta do złowienia. Polecam ją wszystkim chcącym zacząć swoją morską przygodę ze spinningiem w ręku. Najbardziej przyjaznym i najspokojniejszym łowiskiem jest Zatoka Pucka. Ryb szukamy w przybrzeżnych płyciznach, na granicach czystego dna i plam roślinności. Najważniejszą sprawą jest wyposażenie się w mocny, odporny na sól sprzęt. Niesamowicie silne, wręcz wyrywające kij z ręki brania mogą uszkodzić źle dobrany kołowrotek lub złamać zbyt delikatną szczytówkę w ostatniej fazie holu. Długość wędki przekraczająca trzy metry, o wyrzucie między 20 a 40 g, pozwoli nam na dalekie rzuty i skuteczne dosięgnięcie żerujących w ławicach ryb. Jako przynęty świetnie sprawdzają się szybko prowadzone, długie, srebrne wahadłówki oraz woblery. Z kolorem i kształtem wabików warto poeksperymentować. Pozwoli nam wyselekcjonować z tego, co oferują sklepy, najskuteczniejsze przynęty.
Belona ma bardzo twardy, pełen drobnych ząbków dziób, co utrudnia skuteczne zacięcie ryby. Zacięcie powinno być odpowiednio mocne, a kotwice przynęt sprawdzone pod względem ostrości. Wielu wędkarzy używa dozbrojek. Uważam, że jest to całkowicie niepotrzebne. Zwiększa jedynie liczbę ryb podhaczonych za bok, a poranione osobniki, jeśli nawet przeżyją spotkanie z takim zestawem, często umierają w męczarniach na morskim dnie.
Będąca w tarle ryba nie przedstawia większych wartości kulinarnych. Warto potraktować ją sportowo, cieszyć się jej siłą i akrobacjami podczas walki, a pokonanym osobnikom zwrócić wolność.
Na deser zostawiłem troć. Ta trudna do złowienia ryba, widmo pomorskich rzek, jest podobno dużo łatwiejsza do upolowania właśnie na morskiej plaży. Celowo napisałem „podobno”, ponieważ byłem już na kilku wypadach w pogoni za bałtycką trocią. Fakt, widziałem ryby na wędce. Niestety, nie na swojej. Świadczy to o braku szczęścia albo o tym, że łowienie tej szlachetnej ryby w Bałtyku wcale do prostych nie należy.
Kluczową sprawą jest dostęp do informacji: kiedy i gdzie ryby pokazują się w strefie przybrzeżnej oraz czy są dostępne na długość rzutu. Sprawę ułatwi wiadomość z pierwszej ręki od znającego się na rzeczy, zaprzyjaźnionego mieszkańca Pomorza lub ewentualnie śledzenie for internetowych. Sprzęt nie różni się zbytnio od tego, którym przywykliśmy łowić w rzekach. Zwracam uwagę na potrzebę dalekich rzutów, czyli długi kij, oraz na sól, która może doprowadzić do ruiny nasz ulubiony kołowrotek.
Biorąc pod uwagę, że będziemy oddawać setki rzutów, cały zestaw nie powinien być zbyt ciężki. Lekkość połączona z mocą pozwalają na operowanie przynętami o masie między 18 a 38 g. Żyłka lub plecionka – według własnych upodobań. Jak w przypadku belon, sprawdzają się długie wahadłówki w kolorze srebra, miedzi oraz brązu. Kompletując wachlarz przynęt, warto się przyjrzeć bogatej ofercie polskich rękodzielników. Znajdziemy w niej misternie wykonane woblery i różnokolorowe błystki, między innymi imitacje tobiaszy, na których trocie żerują późną jesienią.
Łowienie troci często odbywa się w ekstremalnych warunkach pogodowych, a i same łowiska do najlżejszych nie należą. Do brodzenia warto wyposażyć się w neopreny, bieliznę termiczną oraz krótką kurtkę, która ochroni nas przed wiatrem i zalewającymi falami. Najatrakcyjniejszymi łowiskami są miejsca usłane śliskimi głazami, jak na przykład klif na Rozewiu. Poruszając się po niestabilnym dnie, łatwo o wywrotkę, a to już krok do niebezpiecznej kontuzji.
Pomijając te niedogodności, klimat łowienia troci w morzu jest niesamowity!
Sebastian Kowalczyk
Notatka:
Ukazał się lutowy numer „Wiadomości Wędkarskich”(2/2012), a w nim: – Jak złowiono szczupaka 15 kg, 130 cm – ryba miesiąca – Zima w końcu przyjdzie. Coraz więcej wędkarzy traktuje zimę jako normalny sezon. Dla nich, dla początkujących i zaawansowanych zamieszczamy krótki kurs łowienia pod lodem na mormyszkę, błystkę podlodową i spławik. Nowe metody, nowe przynęty – "Z wędką na lodzie" – Bierze przez cały rok. Kiedy nie zamarzną rzeki warto wybrać się na klenia – "Przechytrzyć cwaniaka" – Na Bałtyku możemy łowić nie tylko z kutrów. Coraz częściej łowimy z plaży. Możemy łowić ryby typowe dla wód słodkich i morskie – flądry i dorsze – "Wędkarz na plaży" – Wędkarska elektronika, testujemy echosondę latarkową – "Zimowe patenty" – Nasze łowiska: jezioro Duś, zbiornik Otmuchowski, dzika Słupia, Łęg Starościński – Reportaż – w pogoni za tajmieniem "Zaginiony świat Putorana" oraz: porady Kogaty, opowiadanie, Liga Polonusów, nowości sprzętowe, wędkarskie przygody, rekordy na plan, wędkarska kuchnia.