Absurdy wędkarskie. Śmiać się czy płakać?
Z cyklu „Wesoła Wędka” Absurdy wędkarskie: Dziś pochylimy się nad historiami okołowędkarskimi, które dla jednych będą przypomnieniem, a dla innych odkryciem skali absurdów. Zdarzyły się w różnych miejscach świata i dotyczyły wszystkiego: od śledzi robiących za „radzieckie okręty”, po rekiny, samoloty i lokalne akcje nad Regalicą. Łączy je jedno: ryba i pasja, która potrafi wyłączyć zdrowy rozsądek szybciej niż branie o świcie. Efekt? Sam nie wiesz, czy się śmiać, czy raczej ubolewać. 1. Zdobywca wieloryba, czyli „tańczący z rekinami” (Australia, 2014, Perth) Wędkujący z łodzi Harrison Williams zauważył na wodzie ogromną „wyspę” z martwego wieloryba. Uznał, że będzie zabawnie pospacerować po truchle, więc wskoczył na nie z łodzi. Nie przewidział jednego: wokół krążyły żarłacze białe. Jeden z rekinów dosłownie centymetr od jego stóp odgryzł wielki kawał mięsa z martwego wieloryba. Finał: media ochrzciły go „najszczęśliwszym idiotą dekady”. Morał: jeśli chcesz popisać się swoją odwagą przed znajomymi, to walka swoimi stopami z rekinami to nie najlepszy pomysł. 2. Rekord świata: wędkarz „złowił” samolot (USA, 2014, Pompano Beach) Na molo w Pompano Beach spinningista zarzucał zestaw nad głową. W trakcie wymachu przynęta i linka zawinęły się o podwozie awaryjnie lądującej […]…




















