Wędkarski amok. Gdy głupota poszła na ryby
Wędkarski amok. Wędkarstwo kojarzy się z odpoczynkiem i kontaktem z naturą, jednak historia zna przypadki, gdy fantazja nad wodą całkowicie wymknęła się spod kontroli. Od całowania ryby, która utknęła w gardle, po namioty zamienione w śmiertelne pułapki. Poniższe zestawienie opiera się na udokumentowanych interwencjach służb ratunkowych oraz potwierdzonych lokalnych relacjach, pokazując, do czego prowadzi brawura. 1. Pocałunek ryby zakończony reanimacją (Wielka Brytania) W 2017 roku w brytyjskim Bournemouth 28-letni Sam Quilliam złowił niewielką flądrę. Zgodnie z lokalną tradycją chciał ją pocałować przed wypuszczeniem. Śliska ryba wyślizgnęła się z dłoni i wpadła prosto do gardła, całkowicie blokując drogi oddechowe. Mężczyzna doznał zatrzymania krążenia. Przeżył tylko dzięki błyskawicznej reanimacji i interwencji ratowników medycznych, którzy wyciągnęli rybę kleszczami chirurgicznymi dopiero w karetce. 2. Węglowe wędki pod liniami wysokiego napięcia Włókno węglowe doskonale przewodzi prąd. W statystykach służb w całej Europie regularnie notuje się wypadki śmiertelne lub ciężkie poparzenia, gdy wędkarze przenoszą rozłożone wędki węglowe lub długie tyczki pod napowietrznymi liniami energetycznymi. Do porażenia dochodzi często bez fizycznego kontaktu wędki z przewodem, ponieważ do tragedii wystarczy sam przeskok łuku elektrycznego. 3. Łowienie ryb




















